Mittwoch, 28. August 2013

Wsiasc do pociagu byle jakiego?

 

Sprawe nagaila moja mama.
Bo jak to brata nie odwiedze?
Przeciez sie (w koncu) usamodzielnil...
Trzeba zrobilc nalot i zobaczyc, jak tam...

No ale jak?
Planow tyle, droga daleka,
no i jeszcze zwalac sie komu na glowe...
Mysle sobie rozsadnie.

Do mojej mamy rozsadek tradycyjnie nie przemawia.
Jedziemy i koniec.
Bo jak to? Brata nie odwiedze? ....

Samstag, 24. August 2013

A w Warszawie...




Wybralam sie do Warszawy,
jak Pawlaki do Nowego Yorku.
No moze nie calkiem tak, ale
wysiadlam z pociagu i poczulam wielki swiat ;o)
Z wielka waliza, torba na ramieniu jednym,
plecakiem na ramieniu drugim
i dzieckiem gdzies pomiedzy.
Idziemy obwieszone tobolkami jak Cyganie.
I choc dobrzy ludzie radzili, zeby taksowke wziac,
to ja wiem swoje... Warszawa? A co to dla mnie! ;o)


Donnerstag, 22. August 2013

Czlowiek polnocy na poludniu

Ochlonelam.
Po szoku pierwszym.
Bo ceny, bo za wszystko, bo tlok, bo chaos...

I ogladam dzisiaj te zdjecia wakacyjne.
I usmiecham sie nawet do nich.
I mysle, ze kiedys sie znowu do Wloch wybiore.
Jak ten moj szok zapomne ;o)



Dienstag, 20. August 2013

Z nauczycielskiego kajeta




Znowu szkola... Nowa klasa, nowe dzieci, nowi nauczyciele, nowe wyzwania...
I ciagle to samo widmo orki na ugorze.

I choc zawsze narzekam na te dzieci moje, ze takie niewychowane, niezbyt pojetne czy inny czort... to jednak sa to moje dzieci, o ktore walczyc musze.
I scieram sie z rodzicami bezradnymi lub slepymi, z urzedami bez checi czy srodkow, z kolegami bez motywacji, z dziecmi bogu ducha winnymi...

Freitag, 16. August 2013

Schizofrenia narodowosciowa



Siekiera, motyka, bimber, szklanka,
w nocy nalot, w dzień łapanka...

W rocznice Powstania Warszawskiego wysiadłyśmy z pociągu relacji Katowice - Warszawa. W mieście male zamieszanie. Składanie kwiatów, honory, modlitwy, apele, akcje towarzyszące...

Na Starówce rozbrzmiewa swojski śpiew.
Co odważniejsi nucą, podchwytują melodie, słowa... Inni uśmiechają się, patrzą zamyśleni lub zdjęcia robią...
Mama, zostańmy tu troszkę. Prosi Sara.
I zostajemy...

Mittwoch, 14. August 2013

Zurawina



A w planach mialam Krakow...
Jak co roku.

A tu z nienacka Iwonka (Ona ma sile) wyjezdza z taka nikczemna propozycja... ;o) Nikczemna ci ona dlatego, bo mnie skusila na tyle, ze z Krakowa zrezygnowalam... Jak cudzoloznica jakas... ;o) Rzucic Krakow? dla Warszawy?

Pokusa byla zbyt silna. Pojechalam.
Wydalam fortune na hotel, przejazdy i zycie (ludzie, jaka ta Warszawa droga!), aby w sobote byc w restauracji Zurawina, gdzie mialo sie odbyc spotkanie.

Montag, 12. August 2013

Jak blogerka z blogerka...


-Mezu, wybieram się do Polski. Na dwa tygodnie.

-Na dwa tygodnie? A co ty tam będziesz robić tyle czasu???

-Bede sie z ludzmi spotykac! Mam tyle planow!

-Znowu objazd po ciotkach i kuzynach?

-Tym razem bedzie troche inaczej. Spotykam sie ze znajomymi z internetu. W Warszawie!

-Czys ty babo oglupiala? Nie znasz tych ludzi! Nigdy na oczy nie widzialas. Moze to jacys zboczency, albo zlodzieje...

-No co ty...

-Zwabia cie, wyszpieguja, potem okradna i nieszczescie gotowe. Albo pojda za toba do hotelu i leb ukreca!

-I tak pojade :P

-To uwazaj na portfel...


Freitag, 9. August 2013

Grain de chic. Historia pewnej znajomosci



 W parku Wilanowskim sie spotkali.
Niby to umowieni, a w sumie randka w ciemno.
A to mnie wrobili, mysli on, nawet zapytac nie raczyli. Rodzina...
Glupia sprawa, mysli ona i zawstydzona spuszcza wzrok...

Niesmialy poczatek pewnej znajomosci.
Jak to zwykle bywa.
Idziesz z dusza na ramieniu, nie wiesz co cie czeka.
Albo przychodzisz z pelnia radosci i dopiero na miejscu dusza na ramie ci wskakuje.
W Wilnowie Sara spotkala Lukasza...

Montag, 5. August 2013

Sea Life - oko w oko z plaszczka


Sea Life.

W tym nieszczesnym upale nad Garda odwiedzilismy... spodziewalismy sie cudow, albo przynajmniej dobrej zabawy z pryskajaca woda, pociesznymi fokami, atrakcjami dla dzieci i ochloda! Byla tylko ochloda :D  


Bo Sea Life to po prostu dobrze wylansowane akwaria.

I koniec.

A dobra zabawa byla tylko z plaszczka