poniedziałek, 5 maja 2014

Teneryfa - biała plaza




Po pierwszym szoku 
na komercyjnej plaży CZARNEJ
przystawiłam męża do muru:
Albo znajdzie mi rozsądną plażę
z BIAŁYM piaskiem,
albo spędzimy wakacje w rezerwacie ;o)
No i znalazł:


Pierwsza próba - 
Los Christianos, koło portu.
Plaża wyczesana, wygładzona
jak młodzieniec przed pierwszą randką
Szeroka, przestronna,
z wszelkimi dogodnościami.
Tuż za nią - promenada z tysiącem
knajpek, kawiarni i restauracji.

W porze obiadowej lokalom przyglądać
się zaczęliśmy. Wiedzeni bogatym doświadczeniem
skierowaliśmy swoje kroki od razu w boczne uliczki i 
drugie rzędy. W pierwszym rzędzie nikt rozsądny bowiem nie jada. 
Nikt, poza turystą. ;o)
W brzuchach burczy, zapachy unoszą się w powietrzu,
a my się wałęsamy... Bo mojemu małżonkowi tak łatwo
nie dogodzisz. Fast-foody odpadają, wykafelkowane lokale też
Restauracje z tysiącem pozycji na karcie budzą od razu podejrzenie. 
Kelner wabiący turystów do lokalu omijany jest łukiem - tak z ostrożności ;o)
Na karcie mają być specjalności lokalne w rozsądnej cenie
oraz coś dla mnie, podejrzliwej do granic możliwości, 
jedzącej tylko to, co zna z domu :D
Wybór odpowiedniego lokalu narasta do
wybóru wagi państwowej. Gdzie jaśnie państwo dzisiaj zjedzą? ;o)
No i zjedli... w pierwszym rzędzie! 

Limit wałęsania się po uliczkach został osiągnięty, 
struna przeciągnięta, drużyna na pograniczu strajku.
Siadamy więc w pierwszy rząd. Trudno.
Zapłacimy słono, ale przynajmniej brzuchy uspokoimy.
Rzut oka na kartę...
Tego naprawdę nie spodziewaliśmy się.
NORMALNE CENY!
Podróżując po Europie takiej niespodzianki
jeszcze nie uświadczyliśmy.
A na Teneryfie tak po prostu jest:
Wszędzie zjesz za normalną cenę
i nikt nie spróbuje zrobić cię w jajo.







Miało być o plaży, a ja o jedzeniu :D
Bo plaża w Los Christianos jest jaka jest.
Biała, zaludniona... i to by było na tyle.


Ale, ale! 
Jest na Teneryfie taka jedna, grzechu warta.
Playa de las Teresitas w San Andres.
Złoty piasek, taki miły w dotyku, że ech...
jak puder, jak aksamit, jak nowo narodzony...

Przyjechał na Teneryfę w latach 70tych
prosto z Sahary. Pokonał zaledwie 300 km.
I leży. Pokrywając starą, nieatrakcyjną plażę kamienistą.
A żeby go nie wywiało spowrotem do Afryki,
ani nie wypłukało, przed zatoką zbudowano rafę ochronną.
Plażę obsadzono palmami kokosowymi (cień, kochany cień!), 
w tle słychać salsę, w barach serwują Mojito... Witajcie na Karaibach! :D
Leżeć, cały dzień leżeć... słuchać szumu morza konkurującego symbiotycznie z salsą, piasku złotego dotykać i zmysłom swoim nie wierzyć.
Czy to możliwe? Czy może to sen?
Czy ta plaża istnieje naprawdę?
Jeszcze długo śnić wam się będzie...





Na koniec widok z góry - "pożyczony" z holidaycheck-u.
Więcej zdjęć i opinii na temat plaży (j.niemiecki): tutaj.


14 komentarzy:

  1. Pięknie!!! Choć ja to jednak w góry chętniej niż nad morze:):)
    I Sara pozująca do zdjęć:)
    Tego jeszcze u Was nie było...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wyobraź sobie, dorosła mi córka. I nawet czai, o co chodzi z tym pozowaniem :D

      Usuń
  2. A my mieszkaliśmy w Los Ch. Baaardzo turystycznie tam. Za bardzo jak dla mnie :) Ale faktycznie plaża biała i standardowa. Ależ śliczne zdjęcia :) To ostatnie jak pocztówka :) Tydzień to za mało, nie? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie Los Chr. zupełnie nie dla mnie. To już lepiej w tej zapyziałej wiosce w górach ;O)

      Usuń
  3. i dlatego lubię wybierać na wyjazd miejsca w których już byłam bo wiem gdzie dobrze zjem :D
    z lekka się ogrzałam tą Waszą plażą no i rozmarzyłam,że i ja tam swoje stare kości grzeje!

    OdpowiedzUsuń
  4. "w tle słychać salsę, w barach serwują Mojito... Witajcie na Karaibach! :D" czemu Ty mi to robisz?!?!?! :) fajnie, że Cie mam bo chociaż troszkę świata "zwiedzę" dzięki Twoim podróżom - uwielbiam te Twoje opisy i zdjęcia, a tą salsę to prawie słyszę! buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietnie tam! Oj jak ja bym teraz takiego urlopu potrzebowała achhhhh...ale bez dzieci:-) Sara w tutu wyglada jak z katalogu promującego wakacje - bardzo bardzo mi sie podoba!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze zdjęcie :D total luz wakacje :D ja też chce :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię czytać! To Twoje poczucie humoru mnie rozbraja. Myślałam, że to gdzie "jaśnie państwo" zjedzą tylko nas dotyczy:D.
    A Sara wygląda niesamowicie! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń