czwartek, 14 sierpnia 2014

Wiedeń dla dzieci




Jedziecie do Wiednia. Ty po raz wtóry. 
Twoje dziecko pierwszy raz.
Opowiadasz więc, że Sisi, że Maria Teresa, że
pałace, ogrody, księżniczki, konie, elegancjafrancja...
a Twoje dziecko płci żeńskiej wyławia naturalnie to jedno słowo: KSIĘŻNICZKI.
No jakże by inaczej. ;o)


Odkładasz wszystkie atrakcje na dalszy plan.
Twoje dziecko czepiło się słowa "księżniczki".
Spędzicie więc jeden dzień po królewsku.
Kto cieszy się bardziej: ty czy twoja córka? ;o)

Punkt pierwszy: Hofburg 

Ubierasz córkę "elegancko" uwzględniając potrzeby turystyczne dnia. Zaopatrzysz w wachlarz, bo bez wachlarza ani rusz ;o)
I ruszacie niby od niechcenia na spacerek w okolice Hofburga. Jako ze idziesz z małą księżniczką, odpuszczasz sobie zwiedzanie pałacu.
W zamian za to napieracie na ogrody pałacowe.
Jest pięknie.




bransoletka: H&M

Punkt drugi: Schönbrunn

Twoje dziecko wie w międzyczasie, że w TYM mieście mieszkała Sisi i że nawet pałac się uchował.
Highlight dnia - bez Schönbrunnu pobyt we Wiedniu się nie liczy!
Jako kochający i rozsądny rodzic kierujesz się bezpośrednio do muzeum dla dzieci w Schönbrunn. Co tam jakieś komnaty, co tam kurz dziejów na łożu Marii Teresy, co tam autentyczna ubikacja Franza... Twoje dziecko na salonach zanudzi się na śmierć. 
Jeśli  nie padnie wcześniej ofiarą żądnych wiedzy Japończyków, 
napierających na arcykosztowne komody... i na twoje dziecko.

Po co komu te nerwy? Idziecie więc od razu do oddziału dziecięcego.

Wchodzicie... i od razu wiecie, że szybko stąd nie wyjdziecie.
Wasze dziecko postanawia od progu, że będzie tu przynajmniej spało ;o)

Tyle sukni! Korony, peruki, rękawiczki, wachlarze...
Przebrania dla małych książąt, dla ich wysokości mamy i taty... No i jak? Jak tu powiedzieć dziecku, ze jesteśmy tu tylko na chwile? No jak?
Nie mówimy więc na razie nic.
Przebieramy się. Wszyscy.







W końcu jednak trzeba dziecko skonfrontować z faktem nieuniknionym: Przebieramy się do cywila i idziemy zwiedzać. No i oczywiście później znowu tu wrócimy... jak czas pozwoli ;o)

A w muzeum dla dzieci:
zagadki, zadania, eksponaty, które dotknąć można...


zapachów rozpoznawanie przy toaletce starej...


gry starodawne...


tablice poznawcze - dziecinnie proste...



eksponaty prawdziwe - pod szybka, żeby się uchowały dłużej ;o)



sypialnia małej księżniczki (ten pies!!!)



.. obiad wystawny własnoręcznie przygotowany ;o) 




... salon fryzjerski "upiększ perukę".


Twoje dziecko oczywiście nie chce wyjść z muzeum, chce się jeszcze raz przebierać, szuka nieodkrytych eksponatów i pomieszczeń...
Na pocieszenie kupujecie książkę o życiu w Schönbrunnie
i (a przecież ostrzegałam!) kierujecie się na poważne komnaty.

Wasze dziecko się nuuuudzi. Nic nie widzi (Japończycy), duszno, gorąco, głośno, miejsca brak. Przemykacie się z komnaty do komnaty niewiele zobaczywszy, niewiele też tłumaczysz dziecku, bo tak jakoś trudno na jednej nodze...

Na szczęście macie książkę. Dotarłszy szczęśliwie do Sali Lustrzanej siadacie na dywanie (nic już was nie obchodzi) i zaczynacie swoje prywatne zwiedzanie.

I kiedy Twoje dziecko opuści pałac, będzie wiedziało, że:
1) W pałacu nie było kuchni (bo zapachy, bo pożary...)
2) Sisi suszyła swoje długaśne włosy przez cały dzień na sznurku od prania, spała z cielęciną na twarzy, owinięta w ręczniki zamoczone w occie...
3) Białe włosy u kobiet, to nie peruki. To ich naturalne, posmarowane smalcem i posypane mąką włosy....


Komnaty zaliczone... co za ulga.
To teraz do biegu, gotowi, start! na ogrody!







No dobra. Fajnie było, ale powoli nogi już bolą,
a i czas postępuje...

Tak więc pora na...

Punkt trzeci: przejażdżka karocą

No bo jak to? Księżniczka w metrze?
Udajecie się spowrotem pod Hofburg (tudzież katedrę)
i zaczynacie się czaić. Ile to może kosztować?
Już wsiadać, czy jeszcze pochodzić?
Ooo, czy to nie dziwne, że w tych karocach same oturbanione lub zawoalowane twarze widać?
A gdzie turysta europejski?


I tak dumacie, dumacie... aż zaczyna padać. Nie! lać! z nieba... no i mosz. 
Jak te ostatnie nieszczęścia odczekujecie najgorsze pod daszkiem i wypatrujecie, czy oby woźnica pelerynę od deszczu ma. Ma! Więc raz kozie śmierć. Teraz albo nigdy.
Pełna determinacja (wasze dziecko nie wybaczyłoby wam innego scenariusza... nie po tym królewskim dniu!), niech kosztuje, ile chce. Wsiadamy!
Księżniczka przeszczęśliwa.
I chyba o to chodziło :)




***
Informacje praktyczne:
Wstęp do muzeum dla dzieci w Schönbrunn:
-dzieci: 6 euro
-dorośli: 7,50 euro

Wstęp do komnat w Schönbrunn
(wersja podstawowa - wystarczy w zupełności!):
-dorośli: 11,50 euro
-dzieci (6-18 lat): 8,50 euro

Wstęp do kompleksu parkowego: nieodpłatny.

Przejażdżka karocą po ulicach Wiednia:
20 minut: 40 euro (cena za pojazd)

Radość Twojego dziecka: bezcenna :)))


5 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za te relację. Wybieramy się do Wiednia i właśnie szukałam takich atrakcji, żeby dzieci się nie nudziły. Teraz już wiem, że na pewno odwiedzimy Muzeum dla dzieci w Schönbrunnie.
    PS. Cudne zdjęcia.
    pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię z Wami podróżować:):)
    Piękne zdjęcia, i Księżniczki również!
    A Japończycy to mi się raczej kojarzą z rządzą zdjęć, wielu zdjęć, nie wiedzy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne miejsce ! Oliwka aż podskoczyła jak oglądała fotki ...Buciki Jacadi przeurocze !! piękne!!!! też chcę takie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. no to teraz Sara może na lewo i prawo mówić,że księżniczką była! i co z tego,że przez jeden dzień ale była :)
    czekam na kolejne fotorelacje :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowita relacja! Sara musiała być w siódmym niebie! I ten pomysł z przebieraniem się, w muzeum... Fajnie by było, gdyby w naszym Zamku na taki pomysł wpadli:)))
    Zwiedzić Wiedeń z dzieckiem! Jestem na tak!!!!!!

    OdpowiedzUsuń