Dienstag, 16. September 2014

Wakacje z dzieckiem w Alpach


Podobno dobrze jest dziecku najpierw Polskę pokazać,
zanim się w świat z nim wyruszy. Na blogu jakimś wyczytałam.

Tylko dlaczego?
Z patriotycznych względów?
Bo łatwiej? Taniej? Bliżej? Bardziej atrakcyjnie?
A może tak pod publikę?


Taniej to może i jest - nocleg. Jak się na kwaterze bez wygód mieszka. Lub pod namiotem. Tudzież u znajomych lub rodziny.
Jednak przyznacie mi racjęże ceny przyzwoitych noclegów w Polsce poszybowały w górę na poziom europejski.
A co z atrakcjami dla dzieci? Chyba nie za darmo?...
Raczej nie w Polsce...? No chyba że chodzi tu o plażę, plażę, plażę... ;o)

Że bliżej? A to zależy skąd dokąd się jedzie. 
Jeśli nad morze ze Śląska, to jest to podróż ... odważna.
Brak odpowiednio rozbudowanej sieci autostrad, korki, tułanie się po wioskach i wioseczkach.
Przez co nie jest łatwiej. Ani szybciej.


Polska jest bardzo atrakcyjnym krajem i zależy mi, żeby moje dziecko też było o tym przekonane. 
Uwielbiam Polskę i spędzam w niej część wakacji co roku. Również ze względu na moją córkęAle nigdy nie pokusiłabym się o stwierdzenie,
że najpierw Polska, potem reszta świata.
Bo czy Polskę trzeba NAJPIERW poznać?
A jak zacznie się od Europy, to dziecko będzie bez korzeni i świadomości narodowej???

Jeśli macie małe dzieci, proponuję wam rozpoczęcie podróżowania od Alp.
Zapraszam was w Alpy austriackie:







5 powodów, dla których Alpy będą dla was najlepszym wyborem na następne wakacje. 

Dlaczego Alpy?

1) Bo łatwo tam dojechać dobrze rozbudowaną siecią autostrad - najlepiej przez Niemcy (bezpłatnie).

2) Bo Austria kocha dzieci.
Dzieci jeżdżą za darmo koleją oraz kolejkami wysokogórskimiGdzie się nie ruszycie, wszędzie są atrakcje dla dzieci. Za darmo. Parki linowe, place zabaw, małpie gaje, trampoliny, dmuchane zamki, autka, cuda-wianki.
W Polsce jakiś góral postawiłby takie coś na Gubałówce 
i żądał opłat za wstęp i użytkowanie liczone w minutach (tak, tak, wiem, jego prawo). W Austrii nikt ręki do dziecka nie wyciągnie. Do rodzica też nie ;o)

3) Bo w Alpach dziecko zakochuje się w górach.
Bez ciągłego pytania, ile jeszcze do końca wędrówki.
A góry przecież wysokie, że hej!
Austriacy mają metodę na małe poczwarki.
Szczyty zdobywa się z dziećmi kolejkami górskimi.
Nie, nie trzeba stać pół dnia, jak pod kolejką na Kasprowy.
Przychodzisz, wsiadasz, jedziesz.
A potem schodzisz z dzieckiem atrakcyjnym szlakiem,
na którym rozwiązujecie napotkane zadania i bawicie się w poznawanie przyrody. Rodzic bez fantazji nie musi się wysilać - wszystko to znajdzie na szlaku.
I zanim się obejrzycie, zachodzicie do stacji środkowej kolejki i zjeżdżacie w dół na podwieczorek w hotelu.

4) Bo Alpy to nie tylko góry.
Ja wiem, do morza im daleko ;o)
Ale jeziorka są, stawy, baseny i inne mokradła.
Czyste, uroczo położone.
Są też hotele z basenami (tak, tak). I ten basen po wędrówce jest taki przyjemny, że hej.
















No dobra, wszystko ładnie - myślicie sobie - tylko ile to wszystko kosztuje?

4) Austria jest tania. Ja wiem, jak to brzmi, ale Austria w lecie jest naprawdę tania. Każdy znajdzie nocleg na swoją kieszeń.
A jak nocleg jest - najlepiej z pełnym wyżywieniem - to właściwie nie trzeba już wydawać pieniędzy na miejscu.
No chyba że ma się jakieś zachcianki.

Pewnie sobie myślicie: "Hiena zwariowała."
No właśnie nie zwariowałam. 
Jedyne pieniądze wydaliśmy na takie właśnie zachciewajki.
Zachciało się na lodowiec jechać i do wioski Oetzi. Ale i tam za Sarę ani grosza płacić nie musieliśmy (Patrz pkt. 2 - Austria kocha dzieci). Tylko za siebie.

No dobra, myślicie sobie, pewnie chodzi o to, że łażenie po górach jest za darmo ;o) Nie do końca.
Wspomniałam o wyciągach na te szczyty nie do zdobycia.
A te na bank nie są za darmo!
To zależy. Jeśli zostaniecie w swoim regionie turystycznym,
to będziecie mogli jeździć do woli. Za darmo.
W hotelu dostaniecie kartę regionalną, która upoważni was do bezpłatnego korzystania z licznych atrakcji. A jeśli atrakcje nie będą bezpłatne, to dla was na pewno z rabatem.

5) I na koniec - uwaga! Pkt. 2 jest tylko czasowo dostępny!
Trzeba się spieszyć. Jeśli chcecie dziecku pokazać Alpy, to zróbcie to, póki jest małe!
Im dziecko starsze, tym mniej zniżek i gratisów.
I tak np. do lat 5 Sara była gościem hotelu - czyt. za darmo.
Od 6 lat płacimy za nią symboliczną kwotę. 
Średnio do lat 9 za darmo są wyciągi w lecie i inne atrakcje dla dzieci. Potem trzeba już płacić.










Drodzy rodzice, na patriotyzm jeszcze będzie czas. Jeszcze zdołacie pokazać dzieciom Polskę. Korzystajcie, póki macie małe dzieci. Nie przepłacajcie niepotrzebnie.
Na przepłacanie też przyjdzie czas ;o)




spodenki: Kids on the Moon; top:Il Gufo; spinka: StylowyBrzdac

O atrakcjach rejonu Alpbachtal - Zillertal pisałam w zeszłym roku - tutajOdsyłam was tam po więcej informacji.

Tegoroczne atrakcje - lodowiec (Hintertux) i wioska Oetzi już wkrótce na blogu.


Kommentare:

  1. Ja wyznaję zasadę że póki jest zdrowie ,siły i chęci to trzeba jeździć- latać w dalekie podróże ...a to co blisko zostawić sobie na później :) Pozdrawiam ciepło

    AntwortenLöschen
  2. Austria i Alpy dopiero w naszych planach :) Ale podczas majówki, razem z dziećmi odwiedziliśmy inne góry, polskie - Góry Świętokrzyskie :) Byliśmy m.in. w Sandomierzu, gdzie przeszliśmy Podziemną Trasą Turystyczną. Pojechaliśmy też o JuraParku w Bałtowie, który okazał się strzałem w dziesiątkę dla moich urwisów :)

    AntwortenLöschen