środa, 24 września 2014

Szansa na sukces



Wystarczy kawałek papieru...

Na strych wyniosłam ostatnio dorobek przedszkolny Sary. 
Wiecie, co może wymyślić przedszkolak, mając jedynie kartkę papieru i przybory papiernicze do dyspozycji?



- okulary - nadające się na nos
- torebki - z pięknymi uchwytami, zdobione
- laptopy - z klawiaturą i ekranem
- katalogi z konfekcją dziecięcą
- rożki na pierwszy dzień szkoły
- mapy skarbów
- komórki, książeczki własnoręcznie robione...


Znacie takie dzieci, którym się ciągle nudzi?
Bo ja znam. Irytują mnie. Bo marudzą ciągle, że nuuudno.... Dlaczego tak mało kreatywne?
Dlaczego na dworze nudno... w domu nudno...?

Mam teoritakie:

1) Za dużo zabawek mają i ciągle nowymi zasypywane są.
Czy mieszkając w "sklepie z zabawkami" dziecko ma potrzebę improwizacji? 

2) Rodzice przez dzień cały zabawy i zajęcia wymyślają. Animacja na 110 %. Dziecko nie ma czasu na rozwinięcie własnej fantazji, bo mamusia na angielski prowadzi, matematyki uczy, literki do głowy tłoczy, naucza i animuje bez opamiętania. Towarzyszy dziecku jak cień i odetchnąć nie pozwoli.

3) Dziecko ma się "zachowywać", nie przynosić wstydu, nie wygłupiać i być grzeczne. Bo rodzice wstydzą się, że dziecko takie dziecinne / głośne / skupia na sobie uwagę postronnych, którzy "dziwnie się patrzą".

Jak myślicie?






Sara niewiele potrzebuje, żeby zabawę wymyślić.
Jak liście spadną, to w liściach się tarza albo ścieżki buduje.
Jak patyk znajdzie, to różdżkę sobie z niego czaruje.
Jak dziecko jakieś na rowerze spotka, to w policję i złodzieja / karetkę i chorego/ straż pożarną itd. 
się bawią.
Jak w zimie o wakacjach zamarzy, to ręcznik wyciąga, okulary słoneczne i plażę sobie rozkłada. Muzykę hawajską sobie puszczać przy tym każe.
A jak w lecie o zimie myśli, to kurtkę zakłada, w pudło wskakuje i już ma sanki na niby.
A zwykły szalik wystarczy, żeby w Roszpunkę się przeobrazić...





Einstein powiedział kiedyś, że
fantazja jest ważniejsza od wiedzy. Gdyż wiedza ma granice, a fantazja obejmuje cały świat.

Wielu rodziców narzeka na ułomność systemu szkolnego. Ze nikomu niepotrzebną wiedzę tłoczy, że czasy się zmieniły i rynek głów kreatywnych potrzebuje, ludzi przebojowych, myślących...

Systemu nauczania nie obalimy. Nie zmienimy tak szybko jak zmienia się świat. Ale pomóc dzieciom naszym możemy, inwestując w ich kreatywność. Pewnie, że wiedzę szkolną nabyć muszą
Bo podstawy tej trzeba. Ale oprócz tych faktów suchych, ciekawość wzbudzić trzeba, do eksperymentów zachęcać, do prób i błędów.

Uczeń, który zawsze grzeczny w szkole był i wszystko wykuć potrafił, może okazać się niezdolnym życiowo dorosłym
Bo oprócz książek swoich nic nie widział, niczego nie wypróbował... 
Nie będzie umiał sprzedać wiedzy swej, bo oprócz niej tylko rzetelność i 
wytrwałość konia pociągowego do zaoferowania ma.
A w dzisiejszych czasach kombinować trzeba... 
ryzykować... mieć odwagę do myślenia inaczej.
Pomysł się liczy. Zaradność. Nie dyplom z wyróżnieniem (choć ten pomóc może).

Nie narzekaj na szkołę, nie polemizuj, jaka nie na czasie.
Zastanów się raczej, jaki jest twój wkład w wychowanie twojego dziecka na człowieka sukcesu, człowieka kreatywnego, umiejącego znaleźć się w każdej sytuacji.
I czy to ty czasami nie jesteś tą osobą, która podcina własnemu dziecku skrzydła....









Zdjęcia zostały zrobione w Będzinie.

10 komentarzy:

  1. Sara to by Kaję polubiła na pewno:) Nie nudziłyby się:) Kaja nie ma czasu na nudę, na szczęście.
    Ale wiem o czym piszesz, bo takich znudzonych mam na co dzień kilku pod opieką, takich co to na każdą propozycję reagują : nuuuddddaa... i mówią, że tęsknią do tablecika:)
    Co słychać u Sary w szkole?? ja dzisiaj byłam na pierwsze wywiadówce:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez myślę, ze by się polubiły :)))
      A w szkole super. Sarze się bardzo podoba, chodzi chętnie, lekcje odrabia beze mnie, zanim sama wrócę do domu. Jest jak być powinno. Na razie. Ale może odstukam ;-)

      Usuń
  2. nudzi się dziecku? to dla mnie znak,że brak mu fantazji! uwielbiam patrzeć jak Madziula kombinuje przy czym ma masę frajdy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapatrzyłam się na Sarę... Trudno mi porównać i ocenić jak wygląda to u Was, u nas przez moich pond dziesięć lat doświadczeń we współpracy ze szkołą, z dzieckiem składającym się z wyobraźni, kreatywnym i pomysłowym załamałam skrzydła ;)
    Nie żałuję, że uczyłam go myśleć, mieć własne zdanie, szukać, że pozwalałam mu budować zamki jego wyobraźni z marzeń, ale w szkole, w ramach tabelek, gotowych odpowiedzi z których można wybrać jedną właściwą - się nie odnalazł :) Dla mnie poza wyobraźnia i fantazją jest jeszcze jeden chyba najważniejszy element - samodzielne myślenie, szukanie i odnajdowanie własnych odpowiedzi - to się nie sprawdziło. Dziś w szkołach, które poznałam (a kilka ich było) trzeba umieć poruszać się w wąskich ramach. Nie ma miejsca na samodzielne wnioski, bo nie wpisują się w ustalony klucz - ten od zamków (bynajmniej nie do przyszłości)
    A obok wszystko gdzieś sprowadziło się do szczęścia, bo mieliśmy je spotykając kilka wyjątkowych nauczycielek, z fantazją, pasją i radością - gdyby nie One - byłby stracony :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym piszesz. Pamiętam, jak byłam w liceum i wiersz interpretowaliśmy. Powiedziałam, jak ja to widzę (a w przypadku wierszy pole do interpretacji jest szerokie). No i cóż... ponoć autor coś innego miał na myśli :D O czym wiedziała z całą pewnością nasza pani polonistka :D
      Pol biedy, ze istnieją jeszcze mądrzy nauczyciele.

      Usuń
  4. Ja bym nie chciał straszyć, ale między dzieciństwem, a dorosłością, jest jeszcze taki przeraźliwie długi okres zwany dojrzewaniem. Wtedy fantazja dziecka zaczyna żeglować w strony, które dorosłych wcale nie cieszą. Wtedy radość z systematycznych treningów nagle potrafi zmienić się w katorgę. Etc.

    zaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, coś słyszałam na temat ;-)
      Ale ja dzisiaj o tym fajnym okresie życia - o dzieciństwie. Dziecko powinno przejść etap bujnej wyobraźni. Tak naturalnie. Coraz więcej dzieciom tego etapu brak...

      Usuń
  5. A ja nie dawno sobie podśpiewywałam ... fantazja, fantazja bo fantazja jest od tego aby bawić się aby bawić się na całego...i moje chodzą teraz i śpiewają:)
    Moja córka poza zajęciami w szkołach chodzi tylko na flet ale za to popołudniami spotyka się z koleżankami a zwłaszcza jedną po sąsiedzu i co te dziewczyny nie wymyślą i właśnie zauważyłam, że nie musi mieć każdego dnia zaplanowanych zajęć aby dobrze spędzić czas a przez to jest bardziej samodzielna i coraz rozsądniejsza.
    A z tym latem zwłaszcza w zimie ale nie tylko moje dzieciaki też odstawiali niezłe widowisko: woda z koca niebieskiego, parasolki deszczowe imitowały przeciwsłoneczne, leżaczki i relaks na całego a dotego oczywiście stroje kąpielowe obowiązkowo;) uwielbiają budować też szałasy, domki, namioty z koców i to są najlepsze ich tajemne skrytki. Nie mają dużo zabawek bo nie mamy miejsca i dlatego widzę, że potrafią dosłownie z byle czego zbudować to co im brakuje.
    Mi zawsze brakowało wyobraźni może i fantazja była ale tej pierwszej zwłaszcza przy rysowaniu nie było a libiłam rysować i często jest tak że muszę najpierw coś zobaczyć aby coś zrobić natomiast u córki widzę po rysunakach, że ona ją po prostu ma chyba po tacie;) więc zastanawiam się jak to jest z tą wyobraźnią bo fantazja to już inna bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez ta piosenka po głowie chodziła, jak pisałam tego posta :D
      haha! Widze, ze Sara dobrze by się u was czuła :D

      Usuń