sobota, 20 grudnia 2014

Program olimpijski



Intensywny miesiąc za nami. Treningi zakończone. 
Czas na podsumowanie.
Sara w programie mistrzowskim.



A teraz od początku:
Zaraz po wakacjach trenerka Sary zagadała - 
że wyrzuty sumienia by miała, jakby mi tego nie powiedziała:
Sara ma talent. I odpowiedni trening jej potrzebny.
"Moja Saraaaa?
Niby to i owo jej lepiej wychodzi, niby szybciej się uczy i ambitna jest... aleeeee.... dalej jak ta chorągiewka na wietrze. Raz jest świetna, a raz taka... że tylko do domu ja odesłać... Raz wie, że trzeba mięśni użyć, a innym razem wiotka jak wata... Raz słucha uważnie, innym razem się wyłączy i nie wie, co jest grane.... Przecież nie przyjmą jej na treningi w forum gimnastycznym...."
"Spróbuj!" - powiedziała - "bo ja widzę, że ma talent."

I sprawa ucichła...

Jakoś tak. Zawody były. Sara startowała w starszej grupie wiekowej. Wygrały. 
Więc po co specjalny trening?

Aż w końcu dojrzałam do decyzji. 
Głównie dlatego, że Sara przestała się rozwijać ćwicząc w swojej grupie wiekowej. 

Zaczęłam intensywnie myśleć:
Jeśli teraz dorównuje 6-klasistkom, to co będzie za rok?
I czego nauczy się w klubie za dwa lata???

Koniec końców zastukałam do wrót zacnego forum.
Niech sobie Sarę obejrzą, niech wydadzą opinię.
Żeby nie było, że nie dałam jej szansy, żeby spróbowała...

No i pojechałyśmy. Na trening próbny.

Pierwsze wrażenie: Jak na audiencji u papieża. Prawie ;o)
Bogobojnie przekroczyłyśmy próg hali. 
Dziewczynki w różnym wieku siedziały na belce. Cicho, spokojnie. 
Żadna nie biegała po hali, żadna nie robiła gwiazd czy innych skoków... dyscyplina.
Cichaczem przemknęłyśmy w kierunku szatni,
jeszcze ciszej wyszeptałam, że "my na trening próbny."
No i się zaczęło. 

Rozgrzewka na planszy.
Dziewczynki od lat 6 do 9. Każda ćwiczy, żadna nie udaje... 
Żadnych rozmów zbędnych, wygłupów...
Sara przerzut ma pokazać - do przodu, do tyłu. Ot tak, na dzień dobry... 
Na szczęście umie. I teraz 15 prób. 
Z prostymi kolanami, wyciągniętymi stopami - perfekcyjnie. 
I kolejne ćwiczenia - do znudzenia, albo do perfekcji. 

9-latki zaczynają skoki. Salta, flik-flaki. 
Trenerka nawet się nie odwraca, żeby skomentować:
"Za wysoko skaczesz, słyszę zaburzony rytm skoków!"
Wie co mówi... w końcu sama jest wyśmienitą zawodniczką.
Perfekcyjna. Wymagająca do bólu...

Nagle taki mały krasnal na salę przybiega. 
Ile to dziecko może mieć lat? 5? 6?
Przeprasza za spóźnienie i zaczyna swoją rozgrzewkę.
Za chwilę widzę, jak flik-flaki skacze...
i myślę sobie: "Moje dziecko nie ma tutaj szans!
Bo jeśli ten krasnal jest na poziomie 14-latek z naszego rodzimego klubu, 
to jakie szanse ma Sara???"

Zwątpiłam. Te dziewczyny są fantastyczne, nie do pokonania.
Już wiedziałamże nic z tego całego forum nie będzie.

Trudno.

No ale wyszło inaczej.
Sara dostała odroczenie - tudzież szansę. Najwyraźniej nie była taka słaba, jak mi się wydawało. Do końca grudnia miała pokazać, czy warto w nią inwestować.

Trenerka krótko zakomunikowała, ż
"widzimy się we wtorek, czwartek i piątek od 16:00 do 19:00."
Jeśli nam zależy, to mam ja przywozić regularnie.

No i woziłam.

Z czasem przestałam bogobojnie patrzeć na młode zawodniczki i dostrzegać możliwość, 
że Sara mogłaby się tego wszystkiego nauczyć. Jednak na razie jedno jest pewne: Jest najsłabsza...

Mimo to miesiąc próbny przetrwała. Postanowiono inwestować. 
Na pewno nie na wieki wieków.... Bo jak nie wyrobi normy, to leci...

Nie, ci ludzie nie są bezduszni ;o)
Sara przeszła na tryb olimpijski (wariant B). 
Tzn. że musi wyrobić odpowiednią do wieku normę.
Jeśli nie nauczy się przewidzianych elementów,
to nie wystąpi w zawodach indywidualnych.
W tym wypadku zwykle nie ma sensu nadal pracować z dzieckiem w trybie olimpijskim, 
bo sobie raczej nie poradzi. Wyrobiwszy bowiem normę danego wieku, trzeba pracować już na następny rok, a elementy są coraz trudniejsze... Tylko zdolne i wytrwale dzieci są w stanie temu podołać.

Sara ma więc dokładnie trzy miesiące czasu,
żeby nauczyć się elementów, których obecnie nie umie:
Gwiazda i stanie na rękach na belce. 
Oraz wjazd na rurkę ruchem dźwigni (wspieranie wychwytem). 

Jeśli jej się nie uda, to pożegnamy się z forum.

Co wtedy?
Wróci do wariantu A. 
Tzn. że będzie się uczyć swoim indywidualnym tempem
i w dalszym ciągu zdobywać medale w grupie amatorskiej. 
Niewątpliwie jest to wariant lepszy dla jej ego ;o)

Trzymajcie kciuku!

6 komentarzy:

  1. chyba do znudzenia będę Ci powtarzać,że jestem w szoku kiedy oglądam Wasze filmiki! kurcze ja wiem że jestem do takich rzeczy ostatnia,moja panika wygrywa i zazdroszczę tych wszystkich trików,podziwiam i trzymam mocno kciuki ze jeszcze lepsze osiągnięcia:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, normalnie dumna z niej jestem! wyobrażam sobie jak bardzo dumna musisz być Ty! super! wieczorem pokażę film Poli to padnie! ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka jestem z Was dumna Dziewczyny! Z obu bo bez Twojego wsparcia nie byłoby jej TAM :) Genialna Sara! W wakacje poproszę żeby nam się w kilku miejscach podpisała to za 10 - 12 lat może być już w nieeeezłej cenie :D Uwieczniaj ją bez żenady, ja gdy B grała wiewiórkę w p-kolnym przedstawieniu to innym matkom na głowy wlazłam :D Gratuluję raz jeszcze iściskam moooocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! Co ty! Zadna olimpijka z niej nie bedzie. Tam sa takie dzieci, ze oczy wychodza, kiedy one sie takich cudow nauczyly! Sara przy nich to .... szkoda gadac :D
      Ale i tam sie jaram jak glupia. :D
      Filmuje, fotografuje, jak jakas fotoreporterka - tak zza winkla, z ukrycia, pod pretekstem... no cyrk! :D :*

      Usuń