niedziela, 15 marca 2015

SI - kiedy integracja sensoryczna jest zaburzona


Znajomą taką mam. Mama dwójki dzieci. Kobieta niezwykle zapracowana. Wychowująca właściwie samotnie, bo tata jeszcze bardziej zapracowany...

Dzieci na nartach jeżdżą, na koniach, na fortepianie grają i w ogóle nic im nie brakuje. 

Młodsza córka z moją na akrobatykę chodzi.
I tak się jej kiedyś o hobby pytam. A ta mi na to, że dużo ich ma:
3 razy w tygodniu akrobatyka, raz fortepian, raz lekcje jazdy konnej, raz balet... Przeliczam w głowie i nie wierzę: To dziecko codziennie jest gdzieś posyłane! Durna matka - myślę sobie.
No jak można dziecku dzieciństwo zabierać i po kursach ciągać? Snobka. Nie przesadza czasem?


Pewnie większość z was pomyślałaby dokładnie to samo. Prawda?
I słusznie. Bo dziecko zwykle tysiąca kursów nie potrzebuje. Potrzebuje zaś zabawy i przyjaciół.



 ... Tak łatwo kogoś ocenić ... 
Tak łatwo skrytykować ...

Okazało się, że ta dziewczynka ma zaburzenia SI...


Czym dokładnie jest zaburzenie SI?

Czy to nowa moda?

Zaburzenie to nie jest niczym nowym. Do tej pory nie zwracano na nie uwagi i twierdzono, że "to dziecko takie już jest" (chaotyczne, nieskoncentrowane, nadpobudliwe, trudne, rozmarzone, rozkojarzone, niezdarne, nadwrażliwe) i nic się z tym zrobić nie da. Lub też wydawano diagnozę AD(H)D...

Skąd się bierze zaburzenie SI?

U wielu dzieci jest wrodzone. Od razu po porodzie np. widać, że noworodek nie potrafi wystarczająco dobrze ssać i jest problem z karmieniem. 
Albo wstaje za szybko na nóżki - 
półroczny niemowlak stojący przy szczebelkach nie jest powodem do dumy, tylko sygnałem alarmowym, że coś jest być może nie tak. Przedwczesne wstawanie może być objawem tego, że maluch nie czuje swojego ciała wystarczająco dobrze, dlatego napręża mięśnie i szuka możliwości ekstremalnych, aby to uczucie zyskać. Przeskakiwanie etapów rozwojowych pomści się w dalszym rozwoju dziecka. Każdy maluch MUSI raczkować, i to długo. W przeciwnym wypadku przegapi etap koordynacji swojego ciała, a współpraca półkul mózgowych nie będzie taka, jak u normalnie rozwiniętych dzieci.



Są też dzieci, które zaburzenie SI wynoszą po prostu z domu:
Kiedy rodzice chowają dzieci pod kloszem i nie dają możliwości wypróbowania swojego ciała, wtedy może pojawić się problem SI i dziecko trzeba będzie posłać do terapeuty. Lub opowiadać wszędzie, że to dziecko takie już jest i że skaranie boskie z nim ;o)
Wrogiem małego dziecka są więc wszelkie telewizory, tablety, komórki i inne pasywne urządzenia,  które kształtują nawyk bezmyślnego konsumowania i nie dają możliwości wystarczającej ilości wrażeń cielesnych. 
Dziecko MUSI się huśtać, zjeżdżać, wspinać, 
zwisać, skakać, biegać, balansować - 
aby doświadczyć swoich własnych możliwości i 
określić siebie w stosunku do otaczającego świata.


Jak objawia się zaburzenie SI?

1) nadwrażliwość na bodźce:

Mózg dziecka nadwrażliwego nadmiernie zalewany jest bodźcami, tak że ruch dla tych dzieci jest czymś nieprzyjemnym.  Próbują one ruszać się jak najmniej i najostrożniej. 
Takie dzieci uważane są za strachliwe. 
Nie lubią skakać, huśtać się, wspinać się. 
Często szybko tracą orientację

Jeśli nadwrażliwość dotyczy "tylko" skóry, to dzieci te:
-nie lubią być dotykane, rozbierane, ubierane
- nie tolerują wełny
- niechętnie chodzą na bosaka
- nie lubią "brudnych" substancji na skórze
- mają skłonności do pedanctwa
- mają złożone słownictwo
- często są alergikami i mają niską tolerancję na ból
- raczej nie lubią sportu

PROBLEMY W SZKOLE?
Te dzieci czasami uznawane są za dziwaków, mają  problemy z zaistnieniem w grupie, mają dziwne metody odgraniczenia się od innych, są przewrażliwione... Zwykle jednak przynoszą dobre oceny do domu.



2) zbyt mała wrażliwość na bodźce:

Do mózgu tych dzieci informacje z zewnątrz docierają w stanie szczątkowym lub okrojonym. Maluchy te nie czują więc siebie tak, jak powinny. Aby dostarczyć sobie wystarczających emocji i doznań, muszą one być bardziej ekstremalne. 

Dzieci takie są ciągle w ruchu
Uwielbiają biegać, skakać, huśtać się, wspinać się, kręcić się itd. 
Im szybciej, wyżej, tym lepiej - bez względu na konsekwencje.
Przy tym ich ruchy są raczej słabo kontrolowane.

Często się przewracają, bo trudno im zachować równowagę.

Są niespokojne, trudno im usiedzieć dłużej przy stole.

Trudniej im skoordynować ruchy (np. nauczyć się jakiegoś tańca lub powtórzyć jakieś ćwiczenie).

Nie czują dokładnie, gdzie kończy się ich ciało i w jakiej odległości są inne przedmioty, więc często przewracają różne rzeczy (np. przy obiedzie). 

Nie mają prężnej sylwetki: czasami są jak z gumy, czasami ręce im wiszą, a one same nie mają wystarczająco dużo stabilności, tak że są w stanie np. spaść z krzesła.

Słabiej reagują na ból i zimno.

Czasami mają niewyraźną wymowę.

Bywa, że nie potrafią ogarnąć reguł gier zespołowych.

PROBLEMY W SZKOLE?
Owszem! Dzieci z SI nie potrafią się wystarczająco długo skoncentrować, przez co wiele z lekcji tracą. Być może trudno im będzie nauczyć się większych partii materiału. Mogą mieć problemy z matematyką, gdyż trudno im ogarnąć abstrakcyjne wielkości.
A rodzice będą ciągle świecić oczami, bo dziecko zapominalskie, niezorganizowane, rozkojarzone i niespokojne.


Jak pomóc dziecku?

1) W wieku niemowlęcym i w pierwszych latach życia bacznie zwracać uwagę na to, czy dziecko przechodzi wszystkie etapy rozwoju. Jeśli nie, to trzeba stymulować, bądź zwrócić się o poradę do specjalisty. Np. w przypadku przedwczesnego wstawania dziecka, wystarczy pozbawić go możliwości stania przy szczebelkach czy meblach.

2) Przez pierwsze 3 lata życia nie zabawiać tabletami, komórkami ani tym bardziej nie sadzać przed telewizorem na "ulubione" bajki.

3) Nie przesadzać z troskliwością! 
Niech dziecko się wybrudzi, niech spadnie z murka, niech wypróbuje wyższą zjeżdżalnię i zje brudny piasek. Bo co się niby wielkiego stanie? Rana się zagoi, spodnie się zaceruje albo nowe kupi, piasek chyba wyjdzie z drugiej strony, a brudasa można bez problemu wykąpać. Nic to wszystko w porównaniu z tym, co dziecko zyska: Będzie bogatsze o nowe doświadczania! Dowie się nowych rzeczy o możliwościach swojego ciała, oswoi się z otoczeniem. Być może zyska pewności siebie.


4) A gdy coś się wydaje nie tak, to do specjalisty
im szybciej tym lepiej.

Najlepsze wyniki daje ergoterapia bazująca na zabawie i symulacji doznań, których dziecko w swoim rozwoju za mało lub w ogóle nie doświadczyło.

Wspomagająco - terapia przy pomocy koni (czucie głębokie)

Wizyta u osteopaty (uzupełniająco)

5) A czy można pomóc dziecku w warunkach domowych?
Tak! Jednak najlepiej omówić to z (ergo)terapeutą, żeby się nie okazało, 
że działamy kontraproduktywnie ;-)



a) przy nadwrażliwości - słuchać własnej intuicji rodzicielskiej:

- słuchać dziecka i respektować jego życzenia (np. nie huśtać, jeśli sobie tego nie życzy)

- nie kręcić - raczej ruchy wahadłowe

- gdy dziecko się boi, można mu pomóc przez stopniowe oswajanie go z sytuacją 
(jeśli boi się samo huśtać, można najpierw wziąć je na kolana i huśtać się z nim)

- przy nowych wyzwaniach dawać poczucie bezpieczeństwa - np. 
być w niewielkim odstępie od dziecka lub trzymać je

- nie pozwolić, żeby dziecko straciło poczucie własnej wartości = jeśli jest strachliwe i niezbyt sprawne fizycznie, trzeba znaleźć coś, w czym będzie dobre i czym można ewentualnie zaimponować rówieśnikom


b) przy zbyt małej wrażliwości:

- jak najczęściej chodzić na place zabaw, piłeczki, do małpich gajów i inne tereny, gdzie dziecko na wiele sposobów może się wyszaleć i wypróbować

- umożliwić jazdę na rowerku biegowym, hulajnodze, rolkach, wrotkach i oczywiście rowerze (ćwiczenie równowagi)

- chodzić z dzieckiem na basen, wysłać na kurs pływacki (tutaj dziecko będzie zmuszone skoordynować obie połowy ciała); jeśli to niemożliwe, to można z dzieckiem przynajmniej skakać na skakance ;-)

- podczas czytania, malowania, zabawy prosić dziecko o leżenie na brzuchu i wspieranie się łokciami

- grać często z dzieckiem w piłkę - rzucać, łapać - aby udoskonaliło koordynację oczu i rąk

- gdy nie umie usiedzieć przy stole - dać możliwość rytmicznego bujania - np. na gumowej piłce

- dostosować krzesło do wielkości dziecka - jego nogi nie mogą wisieć, lecz muszą leżeć (dziecko ma być uziemione)

- pozwalać dziecku nosić ciężkie rzeczy lub ciągnąć, żeby miało możliwość doznać swojego ciała, swoich mięśni czy granic;
- alternatywnie: wąsko zawijać w koc, turlać, uciskać, kłaść jakieś cięższe przedmioty na dziecku (tylko nie przesadzić!)
- chodzić/ciągnąć dziecko po różnych powierzchniach

- umożliwić jazdę na brzuchu na stabilnej desce z kółkami

- ogólnie rzecz biorąc - dać dziecku możliwość wielu różnorodnych doznań, które mu pozwolą poznać granice swojego ciała




6) Oprócz wszystkich tych domowych wysiłków i wizyt u terapeutów warto dziecko posłać na fortepian, w celu rozwinięcia współpracy obydwu półkul mózgowych.

Akrobatyka czy gimnastyka sportowa również działa wspomagająco: Dziecko nabiera mięśni, ćwiczy równowagę, uczy się kontrolować swoje ciało.


***

Mama tej małej dziewczynki z początku posta zrobiła to, co mogła zrobić najlepszego dla swojej córki: 
Posłała ją na intensywne zajęcia, które pomagają zaburzenie SI w jakimś stopniu przezwyciężyć. 
Bo terapia raz w tygodniu po godzinie, to stanowczo za mało...

Chyba powinnam zapaść się pod ziemię...

***

Osoby zainteresowane tematem odsyłam do książek A. Jean Ayres.
Post ten bowiem nie jest publikacją naukową, a jedynie próbą nakreślenia problemu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz