wtorek, 14 kwietnia 2015

Kreta wschodnia - co warto zobaczyć?


Lecąc na Kretę z góry "skazuje" się na wschodnią lub zachodnią część wyspy - w zależności od lotniska na którym się ląduje (Heraklion na wschodzie i Chania na zachodzie) i hotelu, który zwykle znajduje się w bliższym lub dalszym pobliżu.
Kreta jest bowiem ogromna....

Dzisiaj o części wschodniej.


Heraklion
Nie wiem, czego się spodziewaliśmy, ale w tym mieście nie było co oglądać. No, poza mistrzowskim chaosem na ulicach i zaniedbanymi dzielnicami.
Sytuacja parkingowa była trudna. Parking strzeżony 4 euro za godzinę... Przeszliśmy się po mieście... i wnioskujemy: szkoda czasu.





Knossos
Knossos to chyba najważniejsza atrakcja turystyczna Krety.
Chodzi o ruiny pałacu, w którego labiryncie szwendał się niejaki Minotaur, a którego pokonał Tezeusz, wspomagany pod koniec przez nitkę Ariadny. Znacie, nie?
Ta oto legenda ciągnie rzesze turystów do pozostałości pałacowych.
Czy warto jechać? Jeśli ktoś jest zainteresowany historią, to czemu nie. Jeśli ktoś pojęcia nie ma, to zobaczy ruiny, które "obleci" w 10 minut i wiele z tego nie zrozumie. Bo chodzi tu naprawdę o takie ruiny do poziomu fundamentu. Wieeeele trzeba fantazji, żeby sobie tu jakiś pałac wyobrazić.
Zapewne jakąś alternatywą jest wynajęcie przewodnika.
Przewodnika szukać nie trzeba, gdyż po odejściu od kasy rzuca się na zdezorientowanego turystę i oferuje swoje usługi. Oferuje namolnie i nie da się zbyć.  Prywatne oprowadzanie ma kosztować 60 euro (w sezonie ponoć 120, ale kto go tam wie...). Podziękowaliśmy, bo trochę drogo ;o) Przewodnik nie dał się zbić z tropu, latał za nami i pytał, czy nas nie stać, bo jeśli nie, to możemy iść z grupą za jedyne dwie dychy. I nie popuścił, póki się nie zgodziliśmy.... ;-)
Nie powiem, opowiadał mnóstwo ciekawych rzeczy i bez niego opuścilibyśmy wykopaliska po 15 minutach. Sara nawet zdawała się trochę słuchać jednym uchem, bo potem nam tłumaczyła, że postaci z czerwoną skórą, to panowie, a z białą to panie lub książęta (por. 3 obrazek w dół) ;o)





Zenia. Przy ulicy na samym końcu/początku wioski miedzy Agios Nikolaos a płaskowyżem Lassithi. 
Sklepik odziedziczony po Manolis Farsaris.

No dobra, żadna to atrakcja turystyczna, a mimo to warte odwiedzenia! Nie przejedźcie koło tego sklepiku nie zatrzymawszy się tam!
Chodzi tu o taki osobliwy sklep z mydłem i powidłem. Tanie pamiątki "made in China", konfekcja, samodzielnie upędzone alkohole (nad wyraz procentowe), wyroby z drewna oliwnego, oleje, proste jedzenie i picie... Więc co w tym wartego zobaczenia?
Sklepik znajduje się na totalnym zadupiu. Aż dziw bierze, że ktoś zdecydował się go otworzyć i miał nadzieję, w ten sposób wyżywi rodzinę. Zdecydował się na to - zapewne w akcie desperacji - pewien grecki ojciec rodziny. Zamieszkali w domku za wioską i sukcesywnie rozbudowywali ten swój sklepik - z roku na rok coraz dalej, piękniej, z pomysłami. Pewnego dnia Grek ten nawet "sławny" się stał, gdyż został sfotografowany i jego zdjęcie obiegło świat. Dożył 104 lat.
Obecnie sklepik prowadzi jego syn, który z ojca jest niezmiernie dumny. Jako że byliśmy jego jedynymi gośćmi od pół roku, pogadaliśmy trochę, przejrzeliśmy zdjęcia, wycinki z gazet, zajrzeliśmy do pracowni mistrza, zjedliśmy najlepszą pizzę na wyspie (serio, o wiele lepsza niż w pizzerii). Sara dostała w prezencie zabawkę "po córce" właściciela. 
Pożegnaliśmy się po długiej godzinie, mówiąc sobie "do następnego razu".






















Wyspa Spinalonga. Dojazd z Agios Nikolaos w kierunku Elounda.
Podobna warta zobaczenia, o czym niestety nie mogliśmy się przekonać, bo w marcu statki nie kursowały... A warto pojechać dlatego, bo chodzi o kolonię trędowatych i założę się, że w tym temacie przewodnik miałby do opowiedzenia ciekawe historie.







Kritsa. Co można zobaczyć we wiosce? Ano w sumie nic. Poza wyraźnie turystyczną uliczką - od razu inny bruk, taki bardziej elegancki, sklepy turystyczne i gastronomiczne z każdej strony i właściciele czający się na turystę jak hieny ;o)
To co warte zobaczenia, znajduje się jakieś 3-4 kilometry PRZED wioską. Fantastyczny prastary kościołek Panagia i Kera z początków KościołaOtwarty do godz. 15... Wnętrze widzieliśmy tylko przez okno i nawet z tej perspektywy było zapierające dech w piersi (mroczny, wąski, opatrzony ze wszystkich stron freskami) .





Plaża Pachia.
Niedaleko fundamenty starożytnego miasta w Gournia.
Na plażę ta trafiliśmy przez przypadek. Urocza. Kamienie... w sumie nie kamienie, lecz jakiś grubszy piasek, który się rozjeżdża pod nogami. Ciekawe odczucie!




Ieropetra
Poza promenadą nie ma tu nic do zwiedzania. Jest to jednak ciepły zakątek, co poza sezonem ma znaczenie dla spragnionego ciepła turysty ;-)





Wąwóz Cha między Gournia a Ierapetra.
Nie wchodziliśmy z braku czasu :)
Na Krecie warto się generalnie rzecz biorąc wybrać na spacer do jakiegoś wąwozu, których na wyspie jest mnóstwo. Wrażenia ponoć fajne.





Przeczytaj TUTAJ o atrakcjach Krety zachodniej.

4 komentarze:

  1. Tak właśnie powinny wyglądać przewodniki, człowiek wiedziałby, czego się tak naprawdę spodziewać. No ale lepiej w nich pokazywać przyhotelowe baseny i skąpane w słońcu plaże. Super, że u Ciebie można zobaczyć, jak to wszystko rzeczywiście wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka lat temu przeszłam wąwóz Samaria, naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo czytałam, ze właśnie do Samarii bardzo warto. Tylko... w marcu było zamknięte! :D

      Usuń
  3. Wąwóz Cha. Mój faworyt. Zawsze tam wracam. :)

    OdpowiedzUsuń