wtorek, 8 września 2015

Kocham Mazury


Na Mazury dałam się po prostu namówić.
Mąż mój chciał koniecznie. Coś tam zasłyszał, ktoś gdzieś był, i że ładnie podobno. Nie byłam przekonana. 
W głowie latały mi nieustannie komary... 
Chytrze zabukowałam tylko 5 dni. Niech myśli, że postawił na swoim ;)

Pod Mikołajki się wybraliśmy.














Zakochałam się. W Mazurach.
Jak tam pięknie! A tu tylko 5 dni... 
Na grzybach nie byliśmy, ani w lesie na rowerach, na plażach dzikich też nie - 
na nic czasu nie starczyło.
Ledwo rowerkiem wodnym po jeziorku się pokręciliśmy 
(i przeciągnęliśmy w czasie, bo tak fajnie było), 
obowiązkowy rejs statkiem po Śniardwych odhaczyliśmy i do Wilczego Szańca zajechaliśmy... 
Z hotelu wychodzić się nie chciało, bo wszystko na miejscu: plaża, jezioro, plac zabaw, las, jedzenie, wypożyczalnia sprzętów, klubik dla dzieci i atrakcje... Aż żal się tułać po okolicy. 

I ten bufet... Najlepszy na świecie wybór dań
Nigdzie nie jadłam lepiej.
Bo tu serwowano dania POLSKIE.
Idziesz do bufetu, a tu pierogi, barszcz, 
ogórkowa, mizeria, mielone...
Wiem, wiem... prozaiczne sprawy.
Ale dla emigranta to raj.







Mazurom mówię: Do następnego razu!

3 komentarze:

  1. Eeee no chyba coś tu Pani pominęła, spotkanie jakieś ... :) a tak serio, Mazury piękne, choć mam kilka ale o których Ci mówiłam. Koniecznie kiedyś musicie wybrać się na tzw. dalekie Mazury czyli za Suwałki w górę - okolice Turtula, Jeleniewa, nad jezioro Czarna Hańcza - najpiękniejszy kawałek Mazur wg mnie, bardzo dziki, mocno już skandynawski, taki mocno `polodowcowy` - mnóstwo głazowisk, dzikich łąk, powyginane brzózki, piękne krajobrazy,a momentami prawie jak w górach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak! Nie wspomnialam o spotkaniu VIP :* Narobilam sobie ochoty na te Mazury. I z tego co tu piszesz, to jeszcze wieksza ochote mialabym na te Suwalki. Bardzo. Na pewno sie jeszcze tam wybierzemy.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, choć będąc na Mazurach nie da się chyba brzydkich zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń