piątek, 4 września 2015

Z dzieckiem w Tatry


Mąż mój germański zatęsknił. Za jedzeniem polskim.
Zatęskniłam i ja. Za deserami...
Wybraliśmy się w Tatry. Znowu.

Oto nasze wrażenia:

1) Hala Gąsienicowa
To tutaj moja córka wykrzyczała, że góry są super!







Nie chciałam jej zamęczać, gonić po górach, zapędzać na szczyty, żeby się nie zniechęciła czasem...
A okazało się, że właśnie tego chciała. Skakała po skałach jak sarenka. Ona nie szła pod górę, lecz biegła. 
Ludzie byli zachwyceni.

A na spacerku po płaskiej dolince się nudziła...

2) Dolina Chochołowska





Spacer po niekończącej się dolince jest nudny. Po prostu.
I nużący. Wypożyczyliśmy więc rowery. Zawsze to jakaś alternatywa.

3) Rusinowa Polana






Najprostszy szlak tatrzański: Godzinka marszu i finito.
U celu bacówka. A w niej ciepłe oscypki, bunc, kwaśne mleko. 
Widok jak marzenie. 

15 minut dalej - kaplica na Wiktorówkach. 
Grzech nie zajrzeć.

4) Dolina Pięciu Stawów



















Kto był, wie na pewno: Żeby najłatwiej dostać się do Pięciu Stawów, trzeba jechać na Morskie Oko.
I teraz wyobraźcie sobie: Pełnia lata, Zakopane zapchane turystami w stopniu niewiarygodnym, i cały ten naród napiera na Morskie Oko... własnym autkiem rzecz jasna...
Jeśli rodzinka wcześnie wstała, to się jeszcze dopcha na parking. A jak nie... to spędzi piękny dzień w autku - w kolejce ni to do granicy słowackiej, ni to do parkingu na Morskie Oko. Ten drugi najprawdopodobniej będzie zapchany aż do godzin wieczornych...
Porzuca więc turysta swoje auto gdzieś w rowie przy drodze i człapie kilometry do bramki parku narodowego. I cieszy się, jakby u celu był. A przed nim przecież 8 kilometrów spacerku do stawu.Tudzież 7 km bryczką - 50 zł od głowy. Wrócić też jakoś trzeba...

No dobra: bywają też bardziej ambitni turyści - żadne tam bryczki nie wchodzą w rachubę. Oni na Pięć Stawów idą. W klapkach... Jak słowo daję: Widziałam wchodzące na szlak panie na koturnach, dzieci prowadzone w crocsach, nie widziałam natomiast takich zjawisk w schronisku tam na górze. Zakładam, że większość w połowie drogi zawróciła. Bo droga na Pięć Stawów to nie spacerek, tylko wspinaczka.

Dlatego apeluję:
Nie jeździe na szlaki własnym autem - weźcie busa.
Tylko na Morskie Oko można iść w klapeczkach - każdy inny szlak da wam w kość.


5) Dobry nocleg w Zakopanem:


Nocujemy tam za każdym razem od lat.
Fajne apartamenty na Krupówkach. Lokalizacja ma jeden minus: Turyści zapominają o ciszy nocnej i czasami wyją pod oknami do pózna w nocy. Na szczęście nie codziennie. No i okna są dość szczelne, więc nie jest tragicznie. Plusów jest więcej: Masz wszystko na miejscu: knajpki, restauracje, atrakcje uliczne, busy, sklepy...

Dlaczego nie hotel z atrakcjami dla dzieci?
Bo nie ma czasu, żeby z tych atrakcji korzystać.
Zakładając, że jedziesz po to, żeby chodzić po górach i twoje dziecko chętnie się rusza, wracasz ze szlaku w godzinach popołudniowych. Zajęcia w miniklubach o tej porze już są zakończone. Chcąc następnego dnia posłać dziecko do klubiku musisz zrezygnować z wyprawy... Bez sensu.

3 komentarze:

  1. My przez tłumy turystów Tatr latem unikamy, mamy jednak na tyle blisko, że lada dzień ruszamy na szlak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tlumy w Zakopanem sa przerazajace. Sam przejazd z Krakowa do Zakopanego trwa 4 godziny. W glowie sie nie miesci. Szlaki - przede wszystkim w dolinkach - przeludnione. To nie te Tatry, jakie znam z mlodosci... Gdybym miala wybor, pojechalabym po sezonie. Ech... fajnie wam, ze macie taka mozliwosc....

      Usuń
  2. Zdjęcia piękne ! uwielbiam góry ale tak jak i morze w sezonie omijam :) to nie na moje nerwy ...Myślę że jeszcze rok dwa i ja ruszę na wyprawę w góry :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń