Donnerstag, 24. Dezember 2015

Ucze dzieci potworow


W Ewangelii świąt Bożego Narodzenia czytamy, że rodzina Jezusa prosiła o azyl w obcym kraju. 
W Egipcie. Kraju o odmiennym języku, innej religii... 
Józef nie zdecydował się na walkę przeciwko Herodowi. 
Po prostu uciekł ze swoją rodziną jak tchórz. 
Pozwolono im zostać w tym obcym kraju. Aż cztery lata...

U Ciebie dzisiaj na stole stoi być może dodatkowy talerz dla jakiegoś potrzebującego.. A ja zawsze zadawałam sobie pytanie, czy faktycznie ten talerz jest dla każdego, kto zapuka o pomoc, czy to raczej pobożny zwyczaj bożonarodzeniowy, "bo i tak nikt nie przyjdzie"? 







...

Cała masa potrzebujących puka do wrót Europy... Podobno nikczemni terroryści, nielegalni imigranci, islamiści czyhający na naszą kulturę... Potwory, darmozjady, młode byczki bezczelnie uciekający przed wojną, zamiast się ofiarować w obronie reżimu.

Takie informacje otrzymuje od polskich znajomych - głęboko wierzących katolików, którzy przesłania ewangelii do "takich tematów" nie mieszają...

No i kurcze... 
Uczę dzieci tych potworów... 
Już blisko 40 mamy ich w naszej wiejskiej szkole.
Od 10 do 17 lat.
Głównie młode byczki...


AYA z Syrii. 15 lat. Chce studiować biochemie i psychologie. Jej cel: praca w NASA. Po angielsku mówi perfekt. W Syrii uczęszczała do prywatnej szkoły angielskiej. 
Po lekcji podchodzi do mnie, obejmuje i szczerze dziękuje za lekcje j.niemieckiego. Tyle serdeczności nie doświadczyłam jeszcze od żadnego niemieckiego ucznia...
I mówi mi ta Aya: Proszę pani, ja nie wiem, po co kobiety noszą chusty. W koranie nie ma słowa o tym. Chusta ma sens jako ochrona przed słońcem... I Aya chusty nie nosi.

HUSEIN z Macedonii. 14 lat. Ma niesamowitą pamięć słuchową. Chłonie język jak gąbka. Przychodzi na każdej przerwie do klasy językowej, żeby chwile pobyć, porozmawiać. Uczy się na wyścigi - chce być pierwszy, najlepszy.
Kiedy lekcje o Bożym Narodzeniu im robię - żeby wiedzieli, co się wokół dzieje - Husein się zgłasza. On już wie, jaki prezent na święta dostanie. Bo im tak się te chrześcijańskie święta podobają, że choinkę sobie w domu ustawiają, razem kolację jedzą i prezenty też są.... Zatkało mnie, bo takiego folkloru to ja bym w życiu nie oczekiwała.

SHAKIBA z Afganistanu. Ma 13 lat. Zawsze roześmiana. Błaga o prace domowe, żeby się nie nudzić na lekcjach ze swoją klasą. Dostaje ode mnie codziennie gruby plik ćwiczeń. I codziennie prosi, żeby pozwolono jej dłużej zostać w klasie językowej. 

AMMAR z Syrii. 17 lat. Choć tata jego pod bombą zginął, jest niezwykłym optymistą. W dwa tygodnie przeszedł z kursu początkowego do średnio zaawansowanych. Uczy się jak wariat. I tyle w nim serdeczności. Tydzień po jego przybyciu doszła nam na kurs 10-letnia dziewczynka z Syrii - zagubiona, przestraszona, zdezorientowana. Ammar zajął się nią jak brat. Wytłumaczył ćwiczenia, pomógł się odnaleźć. Odtąd Jodi chętnie przychodzi na lekcje.

USNI z Macedonii. 10 lat. Słaby uczeń. Mało nie zwątpiliśmy. A tu proszę: po miesiącu stagnacji nabiera rozpędu. I rozumie, rozmawia, chętnie robi prace domowe. 
Zawsze pyta: "Proszę pani! Jak pani leci?" Bo u niego zawsze wszystko dobrze.
O Bożym Narodzeniu im opowiadam, i o jasełkach. I mały ten muzułmanin się serio mnie pyta, do kogo się zgłosić ma, bo on też chce wystąpić w naszym kościele. Może za rok? - odpowiadam.


Głównie z Syrii dzieci mamy. Kilkoro z Macedonii, Serbii, Albanii.
Jeden Polak, dwie Ukrainki, dwóch Węgrów, dwie Rumunki, jeden Portugalczyk, dwie Greczynki...
Festiwal narodów.

Wszystkie te dzieci uwielbiają lekcje j.niemieckiego.
Wszystkie zgodnie dziękują za naukę.
I błagają o więcej.

Lekcje z tymi dziećmi to mój najlepszy czas w ciągu tygodnia.
Na lekcjach tych zapierniczam za trzech,
ale za to psychicznie odpoczywam.
Bo miło dla odmiany jest uczyć wdzięczne dzieci.

***

Przybyli pełni nadziei na lepsze jutro. Być może zwiedzeni obietnicami przemytników, którzy na biedzie ludzkiej miliony zbijają. W arabskich grupach socjalnych krąży plotka, że Angela Merkel da każdemu mieszkanie, auto, pracę i plik euro na "dzień dobry". Plotkę rozprzestrzeniają ci, którzy na przewozach zarabiają... Od głowy kasują po 1000 euro... Dobry interes... szkoda, żeby zanikł...
Trudno się więc dziwić, że ludzie czują się oszukani, kiedy tygodniami mieszkają w namiotach i nie dostają pieniędzy. Przecież zapłacili po tysiącu od łebka (zapożyczając się u całej rodziny) za rzekomo lepsze życie... Gdzie ono? Całe majątki sprzedali, żeby bilety do lepszego życia kupić...
Dla nich nie ma powrotu. Nie ma do czego... Są zawiedzeni.
Ci, którzy mogą, zapewne wrócą. Tym, dla których powrotu nie ma, trzeba po ludzku pomóc. Nie mieszając w to polityki.

***




Kommentare:

  1. widzisz....myślę dokładnie tak samo ja Ty. dodam, że jest nas tak myślących niewielu..szkoda. rewelacyjny wpis, przesyłam Go dalej. właśnie w ten swiąteczny czas, czas zapominania, przebaczania, zrozumienia i miłości..bo to jest ważne.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dzieki, ze sie odezwalas. Potrzebuje wiary w to, ze w Polsce sa jeszcze ludzie tacy jak ty. <3

      Löschen
  2. Mądre. Bardzo... dużo osób powinno przeczytać ten wpis.
    A ta koszula nocna Sary! Ach! I och!

    AntwortenLöschen
  3. gdzie podziała się mama ammara?

    AntwortenLöschen
  4. to dobrze, martwiłam się...

    AntwortenLöschen
  5. Wobec tego co się aktualnie dzieje w Niemczech niechęć do uchodźców nie jest wyssana z palca.

    AntwortenLöschen