Samstag, 16. April 2016

Zawody regionalne - program dla 9-latków



Rozpoczynamy nowy sezon. 
Sara jako urodzona w roku 2007 zalicza się w sporcie do grupy 9-latków - niezależnie od miesiąca urodzenia. Dzis po raz pierwszy prezentujemy wam jej nowy program na ten rok. Nie jest jeszcze idealnie, ale na pewno będzie lepiej - to dopiero początek sezonu.

9-latki po raz pierwszy oficjalnie brane są pod uwagę, jeśli chodzi o wybór do przyszłej kadry narodowej. Obserwuje się je bacznie na zawodach międzyregionalnych - na konkursach talentów, miniolimpiadach i innych konkursach, organizowanych centralnie przez niemiecki związek gimnastyczny. W tym roku mamy zamiar pojawić się na paru takich imprezach - chociażby żeby wiedzieć, jak to wygląda. Dzieci, które na takich ponadregionalnych zawodach osiągną wymaganą liczbę punktów, kwalifikują się do pucharu Niemiec i zapraszane są do centralnego testu norm technicznych i atletycznych - wszystko to razem decyduje o nominacji do kadry narodowej. Przynależność do kadry ograniczona jest na rok - w następnym roku każda gimnastyczka przechodzi tą samą procedurę od nowa.

Brzmi patetycznie i wygląda, jakbyśmy się co najmniej na olimpiadę wybierały. Nic z tego. Gimnastyka sportowa jest sportem, w którym osiągnięcia gimnastyczek uzależnione są od wyposażenia hal, w których trenują, oraz doświadczenia trenerów. Nie bez przyczyny utalentowane gimnastyczki zmieniają kluby i przeprowadzają się tam, gdzie trenują najlepsi trenerzy... Talent w tym sporcie jest zaledwie połową sukcesu. Druga połowa to zaplecze. Następny ośrodek olimpijski oddalony jest od nas o dwie godziny... Sara trenuje w prowizorycznej hali, bez basenu z gąbek. Jej trenerką jest utalentowana sportowo, ale jeszcze mało doświadczona studentka... Oznacza to, że Sara w tych warunkach być może (?) nauczy się jeszcze programu dla 10-latków, który jest tak trudny, że mało kto do niego podchodzi... Podejrzewam jednak, że będzie to jej finał w programie olimpijskim... 

Dlatego staramy się obecnie korzystać z wszystkich możliwości, jakie wynikają z faktu, że Sara nauczyła się programu AK9, i na razie nie myśleć o tym, co będzie za rok. No bo kto to może wiedzieć? Być może to jedyna okazja, żeby otrzeć się o olimpiadę? ;o)

Będziemy donosić o wszystkim na bieżąco na instagramie.

Mittwoch, 6. April 2016

Kreta przed sezonem - Highlights


W zeszłym roku ruszyliśmy na Kretę na oślep w przeświadczeniu, że zjedziemy ją w przeciągu tygodnia i zobaczymy co trzeba.
Przeszkodą okazała się imponująca wielkość wyspy, której w nasze plany nie wkalkulowaliśmy. W rezultacie umęczyliśmy się parogodzinnymi jazdami wzdłuż i wszerz - zupełnie bez pojęcia o realiach. A realia są takie, że przed sezonem większość atrakcji turystycznych jest pozamykana. Trzeba o tym koniecznie wiedzieć chcąc uniknąć frustracji i rozczarowań.

Co więc przed sezonem?
Plaże! Różnorodne, malownicze, zaskakujące.

Nasz faworyt: Elafonisi na południu wyspy.
Droga od Rethymno wynosi jednak 2 godziny!
Jest to więc cel na wycieczkę całodzienną.
Ale zobaczcie, jak tam pięknie i egzotycznie!










Plaża Matala - sama plaża nie zachwyca.
Ale kulisy owszem!
W tle jaskinie, będące początkowo po prostu miejscem spoczynku wiecznego dla starożytnych.
W 20. wieku zostały one odkryte i zamieszkane przez hipisów.
Obecnie gotowe do zwiedzania (za opłatą) - jednakże tylko do godz. 15.00! W celu zwiększenia zadowolenia ze zwiedzania należny: 1) pozostawić bagaż plażowy w aucie, gdyż trudno się z nim wspinać, 2) założyć stabilne buty (żadne tam klapeczki!).
Po skałkach można się wspinać, skakać, zjeżdżać oraz pełzać przez otwory miedzy jaskiniami.












Plaża Preveli - niezwykła ze względu na dopływ słodkowodnego strumienia wąwozowego. Strumień ten uchodzi do morza na tejże plaży przecinając ją na pół. Po jednej stronie można więc kąpać się w morzu, po drugiej w lekko kamienistym strumieniu. Ze względu na te nietypowe warunki w wąwozie utworzyła się swoista oaza - gaj palmowy typowy dla Afryki, sceneria biblijna. Do lasku koniecznie należy się udać na krótką wycieczkę - najlepiej nie za późno, kiedy wąwóz jeszcze nie jest zacieniony! Wycieczka kończy się na głazach spoczywających w strumieniu, na które można się powspinać i porobić fantastyczne zdjęcia. Ambitni mogą iść dalej - ale to już opcja dla dobrze wyposażonych i gotowych na poświecenia.
















Uwaga! Dojście do plaży Preveli jest mylące: 
Ze stromej drogi prowadzącej do klasztoru Preveli trzeba zboczyć w lewo - bardzo stromo. Droga wygląda jak prywatny (asfaltowany) dojazd do pastwiska - nie dajcie się zmylić - na końcu tej drogi jest obszerny parking.
Następna pułapka: Wygląda na to, że wszystkie wyjścia z parkingu są pozamykane. Otóż nie! Te bramki swobodnie się otwiera, a pozamykane są tylko dla dobra błądzących zwierząt.


Aby dostać się do plaży trzeba pokonać ponad 400 schodów w dół:



Na końcu jest znowu bramka chroniąca zwierzęta:




Będąc w okolicy opłaca się też wstąpić do klasztoru Preveli.
Pobierany jest niewielki wstęp, ale myślę, że opłaca się zapłacić, bo kulisy klasztoru są naprawdę malownicze.







Jadąc w kierunku Preveli - zupełnie niedaleko i po drodze - przy starożytnym moście rzymskim:




Dumne odkrycie mojego męża:
Ogród botaniczny miedzy Chania a wąwozem Samaria.
Ciekawy, romantyczny i niezwykle fotogeniczny.
Przez ogród prowadzi ścieżka, po której nadreptawszy się odpowiednio można zobaczyć bogactwo roślin śródziemnomorskich. Mnóstwo drzew pomarańczowych. Jeziorko, zwierzęta, motyle... Można tu spędzić sporą część dnia.
Wycieczka kończy się w restauracji oferującej tradycyjne dania greckie. Opłaca się! Siedząc na tarasie, ma się uczucie, jakby się było nad dżunglą. Widok na ogrody i okolicy - niesamowity.












Na koniec przypomnę o odwiedzeniu miasta Rethymno.
Nie tylko port, cudne uliczki... Także twierdza, na dachu której rozpościera się ogromna łąka, domki, murki, świątynie...





Chania... cudowny port. Odrobinę przypomina Wenecję...







Georgiopolis



Widok na południową część wyspy:




Więcej o zachodnich regionach Krety  - tutaj
Tutaj o Krecie wschodniej.